Apostolstwo Dobrej Śmierci

Apostolstwo Dobrej Śmierci jest zrzeszeniem modlitewnym, które przypomina o pilnej konieczności
dobrego przygotowania się do ostatecznego spotkania z Bogiem.

Image
W styczniu zostały wydane i rozesłane do zelatorów Materiały Formacyjne ADS na rok 2026. Jeśli ktoś jest zainteresowany nabycie tych materiałów, to prosimy o kontakt z biurem Apostolstwa w Górce Klasztornej.

Jakie życie, taka śmierć

Image

Z ks. dr. Piotrem Krupą MSF z Apostolstwa Dobrej Śmierci rozmawia Agnieszka Wawryniuk

Dobra śmierć jest łaską. Dotyczy ona nie tyle okoliczności odchodzenia, co stanu naszej duszy. Warto o nią prosić dla siebie i dla innych. Na taką modlitwę nigdy nie jest … za wcześnie.

Sformułowanie „dobra śmierć” jest dziś pojmowane bardzo różnie i dla wielu z nas oznacza zupełnie coś innego. Dawniej to wyrażenie było związane bardziej ze sferą duchową. Niestety, wraz ze zmianą podejścia do śmierci, bywa rozumiane opatrznie. 

- Dziś „dobrą śmiercią” nazywa się eutanazję. To koncepcja świata, zupełnie świecka i oderwana od wiary i tradycji chrześcijańskiej. Eutanazja promowana jest jako śmierć bez niepotrzebnego cierpienia i stresu, bez bycia ciężarem dla rodziny. To umieranie zgodnie z własną wolą i za zgodą rodziny. Dla nas, wierzących, to jednak pseudo-dobra śmierć. To stawianie się w miejsce Boga i decydowanie o tym, kto ma żyć, a kto powinien umrzeć. Mamy kult zdrowia i młodości. Ludzie chorzy i starsi nie pasują do tego świata, więc próbuje się ich wyeliminować, mówiąc, że to wszystko jest dla ich dobra – zauważa ks. Piotr Krupa ze zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny, który od niedawna działa jako duszpasterz Apostolstwa Dobrej Śmierci.

W duchu pojednania

Nasz rozmówca zauważa, że śmierć osób młodych nazywa się dziś bezsensowną, a odejście ludzi chorych poczytuje się jako wyzwolenie z cierpienia i samotności.

- Człowiek raz się rodzi i raz umiera. Takie jest Boże postanowienie. Mówiąc o dobrej śmierci trzeba mieć na myśli jedno: odejście z tego świata w momencie, kiedy jesteśmy pojednani z Bogiem i ludźmi, kiedy mamy uporządkowane wszystkie sprawy, a nade wszystko, gdy odchodzimy w stanie łaski uświęcającej, gdy jesteśmy zaopatrzeni sakramentami świętymi. Wtedy możemy spokojnie zamknąć oczy na zawsze – tłumaczy.

Ks. Piotr zaznacza, że taka śmierć jest łaską, o którą trzeba się modlić.

- Kiedyś szukałem w Słowniku Języka Polskiego znaczeń przymiotnika „dobry”. Jedno z nich brzmi: „Będący zwiastunem czegoś pozytywnego”. Czy w takich kategoriach można myśleć o śmierci? Tak! Dobra śmierć to taka, gdy człowiek zamyka oczy wierząc, że przejdzie do lepszego świata, że będzie oglądał Boga przez całą wieczność – zaznacza ks. P. Krupa.

Krótkie westchnienie  

W świecie i mediach promujących zdrowych i młodych, śmierć jest spychana na margines. Powtarza się nam, by nie myśleć o niej na poważnie.

- Nikt z nas nie wie, kiedy odejdzie. To Bóg jest Panem życia i śmierci. On daje życie i przerywa je w momencie, który uzna za najlepszy dla człowieka. Wielu, słysząc zachętę do modlitwy o dobrą śmierć natychmiast wyobraża siebie leżących w trumnie lub na cmentarzu, albo modlących się dzień i noc o dobre odejście. Nic z tych rzeczy! Wystarczy tylko krótkie westchnienie rano i wieczorem, by Bóg dał nam odejść pojednanym z Nim samym i z ludźmi. Nie odkładajmy tego na później, bo nie wiemy, kiedy Pan nas wezwie – przestrzega zakonnik.

Dopowiada, że o dobrą śmierć modlimy się za każdym razem, gdy odmawiamy „Pozdrowienie Anielskie”. 

- W naszym stowarzyszeniu nie tyle chcemy mówić o śmierci, co upraszać tą dobrą śmierć dla wszystkich ludzi. Za naszą patronkę obraliśmy Matkę Bożą. Prosimy Ją, by wstawiała się za nami. O dobrą śmierć prosimy dla siebie i bliskich, dla tych, których znamy i dla nieznajomych. Na taką modlitwę zawsze jest dobry czas. Niestety, nie zawsze to rozumiemy. Czy zdrowy człowiek prosi Boga o zdrowie? Nie, woła o to dopiero, gdy wyląduje w szpitalu, czy na SOR-ze. Podobnie jest z modlitwą o dobrą śmierć. Nie będziemy jej praktykować, póki nie zrozumiemy jej sensu – zauważa duszpasterz ADS.  

O łaskę dla wszystkich

Ks. Piotr podkreśla, że do ADS należy także wielu młodych ludzi. Oni mają świadomość, że taka modlitwa jest potrzebna.  

- Naszą modlitwą obejmujemy nie tylko wierzących. Prosimy o łaskę wytrwania dla sprawiedliwych, o łaskę nawrócenia dla zagubionych i zatwardziałych grzeszników i wreszcie o łaskę dobrej śmierci dla wszystkich. To nie jest jakiś elitaryzm. Chcemy, by Bóg każdemu dał łaskę dobrej śmierci – tłumaczy ks. P. Krupa. W rozmowie przytacza słowa jednego z byłych dyrektorów ADS, który powtarzał: „Jakie życie, taka śmierć; jaka śmierć, taka wieczność”. - Ja czasami parafrazuję nazwę naszego stowarzyszenia. Wiadomo przecież, że aby dobrze umrzeć, trzeba dobrze żyć, więc mówię, że jesteśmy apostolstwem dobrego życia – przekonuje zakonnik.

Wielka tajemnica

Nasz rozmówca potwierdza, że modlitwa o dobrą śmierć przynosi niesamowite i zaskakujące owoce w życiu ludzi. Swoimi prośbami możemy wybłagać tę łaskę zarówno sobie, jak i innym.  

- Słyszałem wielokrotnie historie osób, które nawracały się pod koniec życia, a nawet na łożu śmierci. Słyszałem o niezwykłych przemianach, także tych, które dotyczyły wielkich grzeszników, walczących przez całe życie z Bogiem i Kościołem. Słyszałem, jak na łożu śmierci „pękali”, płakali i żałowali. Nawracali się czasem wbrew rodzinie. Śmierć to moment wielkiej tajemnicy. Jedni zwracają się wtedy ku Bogu a inni zaciekle walczą i mówią „nie”. Nasza modlitwa o dobrą śmierć może owocować takimi nawróceniami, albo też pomagać w samym odejściu do wieczności. Kto z nas nie słyszał zapewnień o tym, że ktoś – mama, tato, sąsiadka – mieli lekką śmierć, że zamknęli oczy i odeszli ze spokojem? Z pewnością słyszeliśmy również o ludziach, których agonia trwała przez wiele dni. To wszystko przekonuje nas, że trzeba modlić się o dobrą śmierć – mówi duszpasterz ADS.  

To nie moja zasługa!

Ks. Piotr Krupa w rozmowie wspomina też o pewnym osobistym doświadczeniu.

- Od dziecka mam spore problemy z sercem. Pół roku temu w bardzo poważnym stanie trafiłem najpierw na SOR a potem na intensywną opiekę kardiologiczną. Byłem półprzytomny. Znalazłem się na dużej sali, gdzie leżało wielu pacjentów. Byliśmy oddzieleni od siebie parawanami. Kilka godzin później zaczął umierać mężczyzna, który leżał obok mnie. Zdążyłem podnieść rękę, zrobiłem krzyż i warunkowo go rozgrzeszyłem. Dla mnie samego tamto wydarzenie było ważnym znakiem. Później odebrałem to zdarzenie jako podpowiedź, że mam pracować w ADS. Myślałem sobie: czym ten człowiek zasłużył, by mieć przy śmierci kapłana? Może Bóg wysłał mnie do tego szpitala tylko po to, abym go rozgrzeszył? Nie upatruję w tym swojej zasługi. To wszystko było wynikiem Bożej łaski – opowiada ks. Piotr

Boimy się umierania

W rozmowie zatrzymujemy się na znanej modlitwie o to, by Pan zachował nas od nagłej i niespodziewanej śmierci.

- Dziś panuje przekonanie, że dobra śmierć to taka, która przychodzi nagle i z zaskoczenia. Okazuje się, że nie tyle boimy się śmierci, co samego umierania, samotności, bólu i starości. To dlatego chcemy, by śmierć przyszła szybko, byśmy nie odczuwali strachu. Człowiek żyjący z Bogiem patrzy na ten moment z nadzieją. W tej wspomnianej modlitwie prosimy, by śmierć nie zastała nas w momencie, gdy jesteśmy w stanie grzechu, gdy jesteśmy nieprzygotowani na odejście. Zdarza się, że nawrócenie odkładamy na tzw. „święte nigdy”. Zapominamy, że śmierć nie zawsze musi być efektem choroby czy starości. Bywa, że przychodzi nie z naszej winy, ale jest spowodowana bezmyślnością drugiego człowieka (np. w wyniku wypadku spowodowanego przez pijanego człowieka, albo bandyckiego napadu). Dlatego zawsze trzeba być przygotowanym na przejście do wieczności. Drzwiami, które do niej prowadzą jest śmierć. Nie ma innej drogi – wyjaśnia zakonnik.  

Lekcja znad grobu

Duszpasterz ADS zaznacza, że mówienia o dobrej śmierci nie należy utożsamiać ze straszeniem śmiercią.  

- Dziś śmierć kojarzymy ze szpitalem czy hospicjum, ale dawniej ludzie umierali przede wszystkim w domach, otoczeni bliskimi i modlitwą. Takie czuwania oswajały z tematem przemijania i śmierci. Były swoistą nauką dla młodych i dorosłych. Dziś coraz częściej powtarza się, że udział w pogrzebie może być źródłem różnych traum. Rodzice boją się zabierać dzieci na pogrzeb babci czy dziadka. Jednocześnie te same dzieci godzinami grają w „strzelanki”, w których bohaterowie co chwila umierają, albo mają po kilka żyć. Po drugie – uroczystości pogrzebowe zyskały zbyt rozbudowaną oprawę, która przykrywa przesłanie całego pożegnania. Czy trąbki, kwiaty, namioty i inne „gadżety”, mówią nam o przemijaniu  lub wieczności, albo o tym, że przechodzimy ze śmierci do życia? Dziś wielu wyśmiewa dawne rodzinne zdjęcia przy trumnie zmarłej osoby, ale przecież nikt nie robił ich dla rozrywki. To był element pożegnania. Ci, którzy stali przy trumnie zdawali obie sprawę, że każde życie ma początek i koniec i że kiedyś to samo przyjdzie na nich – podsumowuje ks. Piotr.  

Agnieszka Wawryniuk, „Echo Katolickie”

Nowy numer biuletynu ADS

Kwartalnik styczeń – luty – marzec 2025 (nr 1/2026)

image
Image

CO MOŻEMY ZROBIĆ DLA ZMARŁYCH?

Katechizm Kościoła Katolickiego:

958 - Komunia ze zmarłymi. "Uznając w pełni tę wspólnotę całego Mistycznego Ciała Jezusa Chrystusa, Kościół pielgrzymów od zarania religii chrześcijańskiej czcił z wielkim pietyzmem pamięć zmarłych, a «ponieważ święta i zbawienna jest myśl modlić się za umarłych, aby byli od grzechów uwolnieni» (2 Mch 12, 45), także modły za nich ofiarowywał". Nasza modlitwa za zmarłych nie tylko może im pomóc, lecz także sprawia, że staje się skuteczne ich wstawiennictwo za nami.

1032 - Kościół od początku czcił pamięć zmarłych i ofiarował im pomoce, a w szczególności Ofiarę eucharystyczną, by po oczyszczeniu mogli dojść do uszczęśliwiającej wizji Boga. Kościół zaleca także jałmużnę, odpusty i dzieła pokutne za zmarłych: Nieśmy im pomoc i pamiętajmy o nich. Jeśli synowie Hioba zostali oczyszczeni przez ofiarę ich ojca, dlaczego mielibyśmy wątpić, że nasze ofiary za zmarłych przynoszą im jakąś pociechę? Nie wahajmy się nieść pomocy tym, którzy odeszli, i ofiarujmy za nich nasze modlitwy.

1371 - Ofiara eucharystyczna jest także składana za wiernych zmarłych w Chrystusie, "którzy jeszcze nie zostali całkowicie oczyszczeni", by mogli wejść, do światłości i pokoju Chrystusa.

„To nieważne, gdzie złożycie moje ciało. Nie martwcie się o to! Tylko o jedno was proszę, żebyście – gdziekolwiek będziecie – wspominali mnie przed ołtarzem Pańskim”.

„Modlimy się następnie (w anaforze) za świętych ojców i biskupów, którzy już zasnęli, i ogólnie za wszystkich, którzy odeszli przed nami. Wierzymy, że wielką korzyść odniosą dusze, za które modlimy się, podczas gdy na ołtarzu jest obecna święta i wzniosła ofiara. Przedstawiając Bogu nasze błagania za tych, którzy już zasnęli, nawet jeśli byli grzesznikami, przedstawiamy Chrystusa ofiarowanego za nasze grzechy; dzięki Niemu Bóg, przyjaciel ludzi, okazuje się łaskawy dla nich i dla nas”.

1471 - "Odpust jest to darowanie przed Bogiem kary doczesnej za grzechy, zgładzone już co do winy. Dostępuje go chrześcijanin odpowiednio usposobiony i pod pewnymi, określonymi warunkami, za pośrednictwem Kościoła, który jako szafarz owoców odkupienia rozdaje i prawomocnie przydziela zadośćuczynienie ze skarbca zasług Chrystusa i świętych. Odpust jest cząstkowy albo zupełny zależnie od tego, czy od kary doczesnej należnej za grzechy uwalnia w części czy w całości". Odpusty mogą być udzielane żywym lub zmarłym.

1479 - Ponieważ wierni zmarli, poddani oczyszczeniu, także są członkami tej samej komunii świętych, możemy pomóc im, między innymi, uzyskując za nich odpusty, by zostali uwolnieni od kar doczesnych, na które zasłużyli swoimi grzechami.

1498 - Przez odpusty wierni mogą otrzymać dla siebie, a także dla dusz w czyśćcu, darowanie kar doczesnych, będących skutkiem grzechów.

Image

NOWOŚCI 2025

Image

Materiały formacyjne | 2025

Image

Rozważania różańcowe | 2025

POLECAMY

Image

PDF

Image

PDF

Image
0
Ilość Członków ADS
0
Ilość Zelatorów ADS

Gdy Święty Różaniec jest odmawiany dobrze, to oddaje większą cześć Jezusowi i Maryi oraz jest bardziej chwalebny niż pozostałe modlitwy.

Louis de Montfort

ŚWIADECTWA

Świadectwa osób, które chcą się podzielić doświadczeniem Bożego działania
Przez cały rok z utęsknieniem czekam na ten dzień, kiedy będę jechała do Matki Bożej Góreckiej, aby Jej podziękować za otrzymane łaski i nieustającą opiekę. Za uzdrowienie i za każdy przeżyty dzień mojego życia, moich dzieci i wnuków. Za otrzymany wtedy dar pisania wierszy, pieśni religijnych, szczególnie do Matki Bożej i Pana Jezusa, za dar malowania obrazów. Wcześniej nigdy tego nie robiłam, bo nie umiałam.
Mnie, jako córce, bardzo pomogło wydana przez ADS broszurka pt. Metoda asystowania umierającymi, autorstwa ks. Jana Berthiera – Założyciela Zgromadzenia Misjonarzy Świętej Rodziny. Po śmierci Mamy jeszcze raz uświadomiłam sobie, że to co się skończy, musi być podporządkowane temu, co będzie trwało wiecznie. Dlatego należy uczynić ze swojego życia przygotowanie, tzn. wszystko postawić na sprawy ostateczne, przyjąć serem wezwanie Chrystusa, by wszystko porzucić i pójść za Nim.
Pochodzę z parafii Świętej Rodziny w Gliwicach, prowadzonej przez Misjonarzy Świętej Rodziny. To właśnie tam, 1 kwietnia 1987 r., zapisałem się do ADS. Po wspomnianej Mszy św. poszedłem do zakrystii, gdzie „urzędował” br. Józef Winkelmann MSF. Jak daleko sięgam pamięcią od zawsze był zakrystianem w naszej parafii (zmarł, gdy już od sześciu lat byłem księdzem). Podszedłem do Niego i powiedziałem, że chcę zapisać do Apostolstwa siebie i całą moją Rodzinę.

 

Szybki kontakt

APOSTOLSTWO DOBREJ ŚMIERCI

 Górka Klasztorna, 89-310 Łobżenica

 +48 67 286 00 38, +48 504 667 014

 biuroapostolstwo@gmail.com


 26 8938 0006 0000 1759 2000 0012