Wyszukiwanie
Dzisiaj jest

czwartek,
21 września 2017

(264. dzień roku)

Święta

Czwartek, XXIV Tydzień zwykły Rok A, I Święto św. Mat

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik
Liczba wyświetleń strony:
17484

 Start • ADS • Stopnie • Kronika • Historia • Terminarz • Multimedia

I. Podstawy doktrynalne

Historia Stowarzyszenia Matki Boskiej Patronki Dobrej Śmierci jest ściśle związana z kultem Matki Boskiej Bolesnej. Kult ten ma swe główne źródło w Ewangelii, a jego podstawą są prorocze słowa starca Symeona: "A Twoją duszę miecz przeniknie" (Łk 2, 35). Szczytowym momentem boleści Maryi jest Jej obecność pod Krzyżem Chrystusa, Jej Syna (Por. J 19, 25 - 27).

Święty Efrem (+373r.) jako pierwszy sławił Maryję - Matkę Bolesną w pieśni, której początek przypomina nasze Stabat Mater - Stała Matka Boleściwa. Niektóre fragmenty tej pieśni przypominają Lamentacje Wielkiego Piątku. Święty Augustyn (+430r.) w liście do św. Paulina z Noli po raz pierwszy czyni wzmiankę o szóstej i siódmej Boleści Najświętszej Dziewicy.

Pod koniec VI i VII wieku rozpowszechniła się praktyka przedstawiania sceny Ukrzyżowania. W tej scenie Maryja zwykle stoi pod Krzyżem, pod jego prawym ramieniem, a Jej twarz i postawa wyrażają najgłębszy, wprost niewymowny smutek. Najstarszy dotąd znany obraz przedstawiający Matkę Boską Bolesną, znajdował się w Katakumbach świętego Walentego przy Via Flaminia w Rzymie. Chociaż od VII wieku Matka Boska Bolesna zajmuje poczesne miejsce w scenie Ukrzyżowania, to jednak nie było dotąd jeszcze żadnego zewnętrznego kultu ku Jej czci, wyrażającego się przez praktyki pobożne lub modlitwy. Rozwój tego kultu przypada dopiero na wieki średnie.

II. Początki kultu Matki Boskiej Bolesnej

Podczas gdy na Zachodzie chrześcijanie przypisują Matce Boskiej Bolesnej charakter jakby boski - heroiczny, ludy Wschodu pojmują boleści Maryi w sposób bardziej naturalny - ludzki. Święty German z Konstantynopola (+730r.) ukazuje Najświętszą Dziewicę jako Matkę, która oddaje ostatnią przysługę swojemu Synowi: żegna Go, całuje Jego Rany, przyciska do swego Serca Jego Głowę ukoronowaną cierniem oraz uczestniczy przy owijaniu Ciała w całun i przy złożeniu Go do grobu.

Sztuka chrześcijańska tworząc dzieła o Matce Boskiej Bolesnej, obficie czerpie z natchnienia tych opisów. We Florencji znajduje się obraz przedstawiający scenę Zdjęcia z Krzyża, który być może stał się wzorcem do obrazów zwanych Pieta. Przed rokiem tysięcznym, w literaturze i sztuce znajdujemy tylko sześć boleści Najświętszej Dziewicy. Brakuje natomiast wzmianki o spotkaniu Maryi z Jezusem na drodze krzyżowej.

Na Wschodzie już w VII wieku kult Matki Boskiej Bolesnej zaczyna wchodzić do liturgii. Święty Sofroniusz (+638r.) komponuje hymny, w których wysławia odwagę i cierpliwość Najświętszej Dziewicy na Kalwarii oraz "Jej miłość do Swego Boskiego Syna i Jej współczucie dla ludzi".

Na Zachodzie szybki rozwój nabożeństwa do Matki Boskiej Bolesnej zbiega się z okresem wypraw krzyżowych. Do głównych czcicieli Maryi tego okresu należy zaliczyć św. Anzelma (+1109r.) i świętego Bernarda z Clairvaux (+1153r.), którzy w bardzo dużym stopniu przyczynili się do rozsławienia Matki Boskiej Bolesnej i rozwoju nabożeństwa do Niej.

III. Serwici - Słudzy Najświętszej Maryi Panny

Dla rozwoju nabożeństwa do Matki Boskiej Bolesnej 25 marca 1239 roku powołano do istnienia zakon o nazwie Słudzy Najświętszej Maryi Panny - czyli Serwici. W krótkim czasie zakon rozpowszechnił się w całym chrześcijańskim świecie, głosząc cześć do Maryi i propagując nabożeństwo do Matki Boskiej Bolesnej oraz werbując tysiące chętnych do Bractwa "Czarnego Szkaplerza".

Literatura i sztuka współzawodniczą ze sobą w sławieniu Matki Boskiej Bolesnej - Mater Dolorosa. Do Jej rozsławiania przyczynił się franciszkanin Jacopone de Todi swoim utworem Stabat Mater Dolorosa - Stała Matka Boleściwa. Pod koniec średniowiecza upowszechnia się kolejna scena Boleści Maryi: Spotkanie Maryi z Jezusem na drodze Krzyżowej.

Myślą przewodnią nabożeństwa do Matki Boskiej Bolesnej i obchodzenia świąt ku Jej czci było zadośćuczynienie za grzechy własne i całego świata, tym bardziej, że w XV wieku powstawały liczne sekty (np. husyci), których celem było fałszowanie obrazu Boga i urąganie Jego Matce. Papież Sykstus VI polecił umieścić w Mszale na święto Matki Boskiej Bolesnej osobny formularz Mszy św., który w całości stosowany jest do dnia dzisiejszego.

IV. Matka Boska od Siedmiu Boleści

Już pod koniec XV wieku kult Matki Boskiej Bolesnej przybiera pełniejszy charakter. Zamiast tytułu - Matka Boska Bolesna - spotykamy już nazwę: Matka Boska od Siedmiu Boleści, która w ten sposób wyraża wszystkie boleści Maryi wypełniające całe Jej życie. I rzeczywiście męczeństwo Maryi trwało od chwili Jej Boskiego Macierzyństwa aż do końca Jej życia.

W encyklice O Różańcu papież Leon XIII mówi: "Gdy Ona zgodziła się, by zostać Matką Zbawiciela i gdy całkowicie poświęciła się wraz z Jezusem w Świątyni, od tego momentu przez jeden i drugi akt stała się Wspólniczką Syna w Jego tak uciążliwym dziele zadośćuczynienia za grzechy całego rodzaju ludzkiego. Nie należy w to wątpić, żeby Ona nie przejęła w dużej mierze od swego Syna tego kielicha goryczy, udręczeń i katuszy". Te myśli pobudzają lud chrześcijański do większego nabożeństwa do Matki Boskiej od Siedmiu Boleści, które to nabożeństwo zostaje formalnie uznane przez Kościół.

W roku 1490 we Flandrii powstaje pierwsze Bractwo Matki Boskiej od Siedmiu Boleści. Propagatorem tego nabożeństwa i Bractwa był holenderski kapłan Jan de Coudenberghe, proboszcz w Reimerswaal i Burges. Trzeba tu zaznaczyć, że do tego Bractwa wpisał się sam Arcyksiążę Filip IV Piękny, władca Niderlandów, który stał się też jego głównym protektorem. Biskup Utrechtu Dawid de Bourgogne niezwłocznie udzielił Bractwu kanonicznej aprobaty, a papież Aleksander VI dnia 25 października 1495 roku oficjalnie je zatwierdził.

W krótkim czasie kult Matki Boskiej od Siedmiu Boleści rozpowszechnił się w sąsiednich krajach: we Francji, w Niemczech, Hiszpanii i innych. Wiara i zaufanie ludu do Matki Boskiej od Siedmiu Boleści zostały wspaniale wynagrodzone. Ustąpiły klęski (wojna, zaraza i głód), trapiące od wielu lat ludność. Podczas nabożeństw miały miejsce cuda i liczne uzdrowienia, spośród których 210 zostało w 1519 roku uznanych i zatwierdzonych przez Kościół.

Wraz z Bractwem Matki Boskiej od Siedmiu Boleści zaczęły powstawać liczne formularze mszalne i oficja ku czci Matki Boskiej od Siedmiu Boleści. Powstały też liczne utwory muzyczne, pieśni, modlitwy, rozważania i traktaty teologiczne. Papieże dość często obdarzali różnymi przywilejami i odpustami modlitwy właściwe temu nabożeństwu, szczególnie gdy chodzi o Różaniec do Siedmiu Boleści Matki Bożej.

Dnia 9 lipca 1667 roku Kongregacja Obrzędów wyraziła zgodę na uroczyste obchodzenie święta patronalnego w zakonie Serwitów w trzecią niedzielę września. Papież Pius VII po swoim powrocie z niewoli francuskiej do Rzymu, dekretem z dnia 18 września 1814 roku rozciągnął obchodzenie tego święta na cały Kościół.

Nabożeństwo do Matki Boskiej od Siedmiu Boleści było bardzo popularne we Francji

W XVII wieku można było tam spotkać ponad 4000 kaplic lub ołtarzy poświęconych czci Matki Boskiej od Siedmiu Boleści. Niestety, Wielka Rewolucja Francuska tę pobożność przyćmiła i nabożeństwo stawało się coraz mniej znane. Jednak Maryja, która ukochała swój lud, przez swoje objawienia w La Sallette i Lourdes porusza swoimi łzami obojętny lud, by na nowo powrócił do Jezusa i uniknął grożących kar, jakie czekają na niego za popełnione grzechy. Te wezwania Maryi do modlitwy, pokuty, a szczególnie Jej łzy, poruszają serca ludzkie i na nowo rodzi się zaufanie i miłość do Litościwej i Współczującej Matki.

Bez wątpienia, przyjemnie jest modlić się przed figurą Maryi Niepokalanej, pełnej skupienia i doskonałej czystości. Klękamy też z ufnością u stóp Maryi Dziewicy trzymającej w swych ramionach Dziecię Jezus. Lubimy także rozważać i rozmyślać o Maryi, Jej cnotach, przywilejach i chwale. Lecz wielkość i chwała Maryi - dla nas biednych, słabych ludzi - byłaby czymś przygnębiającym. Przeciwnie, gdy rozważymy tajemnice cierpienia, boleści, upokorzenia Maryi, które Ona dla nas znosiła - wtedy właśnie Maryja jest nam taka bliska. Powtórzmy to jeszcze raz. Nie Dziewica bez grzechu poczęta, nie Dziewica wydająca na świat Jezusa, ale Dziewica obecna na Kalwarii, której Syn wypowiedział do nas słowa: "Oto Matka twoja" - jest nam tak bliska.