Wyszukiwanie
Dzisiaj jest

piątek,
22 września 2017

(265. dzień roku)

Święta

Piątek, XXIV Tydzień zwykły Rok A, I Dzień powszedn

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik
Liczba wyświetleń strony:
5111

Refleksja ze spotkań opłatkowych dla ADS – „Tryptyk Portinarich” – „Adoracja Dzieciątka”

Kiedy po raz kolejny gromadzimy się na spotkaniach noworocznych ze wspólnotami Apostolstwa w różnych regionach kraju, to zawsze też staram się, aby Słowo Boże na takim spotkaniu nawiązywało nie tylko do Bożego Narodzenia, ale też duchowości naszego Stowarzyszenia.

W poprzednich latach zabierałem ze sobą duże obrazy, których treść łączyła właśnie te dwie sprawy. Okazuje się bowiem, że malarze poprzednich wieków z wyczuciem przedstawiali prawdy wiary ukryte pod różnymi symbolami, gestami czy nawet kolorami.

Tym razem chcę Wam opowiedzieć o dziele, w którym radość przeplata się ze smutkiem. Znajdziemy tu i szczęście, i zapowiedź boleściami. Zechciejmy więc zobaczyć: o co chodziło malarzom w takich dziełach i dlaczego tak je konstruowali?
 

Autor tego obrazu, Hugo van der Goes, był uważany za mistrza kolorystyki, symbolu i teologicznego przekazu. Jego tryptyk znany jest pod tytułem: „Adoracja Dzieciątka” lub „Pokłon pasterzy”.

Dzieło zostało namalowane pod koniec XV wieku. Zagościło później w kaplicy szpitala we Florencji, a dziś mieści się we florenckiej Galerii. Jest ogromne, jego rozmiary to: 2,5 na prawie 6 metrów.
 

Scena główna ukazuje Narodzenie Jezusa. Na gołej ziemi leży nagie, bezbronne Dzieciątko. Przy nim klęczy pochylona Maryja. Po lewej stronie widać Św. Józefa, a po prawej – grupę trzech pasterzy.

Dookoła rozmieszczone są w rozmaitych pozach anioły. Charakterystyczna, na pierwszym planie, jest obecność martwej natury: są tu kwiaty w wazonach, jako atrybut Maryi: lilie, irysy, orliki i goździki, a na ziemi: porozrzucane płatki fiołków i snop zboża.
 

Te przedmioty są bardzo symboliczne. Snop zboża przypomina o Ostatniej Wieczerzy i podzieleniu chleba między apostołami. Jezus mówił o sobie: „Jam jest chleb żywy, który zstąpił z nieba, kto ten chleb spożywa nie umrze na wieki”.

Lilie to tradycyjny symbol czystości i dziewictwa, odnoszący się do Bogarodzicy. W szklanym wazonie znajduje się siedem kwiatów orlika, co ma symbolizować siedem trosk Dziewicy, czyli siedem bolesnych wydarzeń życia Maryi.
 
Zatem temu, kto spogląda na obraz, owe niepozorne kwiatki przypominają, że Maryja doświadczyła nie tylko wielkiej godności w planie zbawienia, ale również trudów życia i boleści serca.

Obok żłóbka dostrzegamy kolumnę koryncką. Wyraźnie nawiązuje ona do sceny biczowania Jezusa. A więc to pewna alegoria: Jak narodziny Zbawiciela dokonały się w odrzuceniu i skrajnie ubogich warunkach, tak podobnie przyjdzie mu umierać.
 

Natomiast prawy fragment środkowej części tryptyku przedstawia pokłon pasterzy, który został ukazany z wielkim realizmem.

Pasterze to zwykli wieśniacy, o spracowanych rękach i zmęczonych twarzach. Ich postawa ilustruje trzy różne fazy ruchu i stany emocjonalne.
 
Najdalszy z nich (w tle) właśnie dobiega do stajenki. Zdyszany i zaniepokojony gwałtownie nachyla się, by zobaczyć – co się dzieje. Ten w środku, który klęka, właśnie spogląda na Dzieciątko a na jego twarzy rysuje się bojaźliwa czułość. Pierwszy z pasterzy, najstarszy z nich, klęczy łagodnie się uśmiechając, i pełen wzruszenia adoruje Nowonarodzonego.

Spójrzmy teraz na lewą część tryptyku. Przedstawia ona św. Antoniego i Św. Tomasza, razem z fundatorem obrazu – Tomasem Portinarim oraz jego synami. Natomiast w tle umieszczona została scena przybycia Maryi i Józefa do Betlejem.
 
Prawa część obrazu ukazuje św. Małgorzatę (z księgą i krzyżem w ręku) i Marię Magdalenę (z naczyniem) oraz Marię Portinari i jej córkę. Za nimi rozciąga się rozległy krajobraz – gdzie widać podróżujących Trzech Króli na spotkanie z Jezusem do Betlejem.

Nastrój obrazu nie jest tak radosny, jak w innych dziełach o podobnej tematyce, tworzonych przez artystów współczesnych malarzowi.
 
Zobaczmy: skupione i bardzo surowe twarze aniołów, bladość twarzy Maryi, powaga oblicza św. Józefa, kolumna biczowania, a ponadto irysy będące symbolem boleści Matki Jezusa – to wszystko przypomina o Zbawieniu, które ma się dokonać przez późniejszą męczeńską śmierć Jezusa Chrystusa, Syna Bożego.
 

Zresztą: tak też jest w życiu każdego z nas. Jezus, prawdziwy Bóg, przeszedł drogę ludzkiego życia, jak prawdziwy Człowiek. Tak samo było w życiu Maryi. Ich radości przeplatały się z boleściami. Szczęście niekiedy ze smutkiem. A i całe życie każdego z nas – podobnie nieuchronnie zmierza ku śmierci.

Ciekawostką jest to, że fundator tego obrazu – może pobożny, a może dręczony wyrzutem sumienia, czy zwyczajnie próżny – bankier Portinari i jego rodzina są przedstawieni na obrazie pośród świętych, aniołów i Dzieciątka. Nie wiemy jednak jak była jego prawdziwa intencja.
 
Czy chciał wybielić siebie, po własnej nieuczciwości? A może doświadczając skruchy za życiowe błędy: chciał wyrazić głębokie pragnienie naśladowania świętych w codziennym życiu? A może, przez umieszczenie na obrazie swoich bliskich, chciał pokazać rodzinie i dzieciom, że taki jest właśnie sens życia = być blisko Jezus: i wtedy, kiedy jest radośnie, i wtedy, gdy doświadczamy trudów codzienności czy bolesnych chwil.

Jedno jest pewne. Obraz, zamówiony i pierwotnie umieszczony w kaplicy szpitalnej we florencji, niósł ważną refleksję chorym i cierpiącym – że Jezus narodził się jako prawdziwy człowiek, by przyjść do tych, którzy się źle mają, aby oni sami w Bogu pokładali całą swoją nadzieję.
 

Zechciejmy więc i my zaufać: Panu Życia i Czasu, Królowi nie tylko wszechświata ale i serc ludzkich.

 

 

© Ks. Roman Siatka MSF – Górka Klasztorna – styczeń 2012
  
  
Poczytaj także o obrazie : „Pokłon Trzech Króli
  

Wpisz swój komentarz - uzupełniając poniższe pola (opublikujemy je po zatwierdzeniu p/moderatora)