Wyszukiwanie
Dzisiaj jest

poniedziałek,
20 listopada 2017

(324. dzień roku)

Święta

Poniedziałek, XXXIII Tydzień zwykły Rok A, I Wspomnienie św

Liturgia słowa

Czytania:

  • Ewangelia:

Licznik
Liczba wyświetleń strony:
7766

Refleksja nad obrazem pt. „Pokłon Trzech Króli” autorstwa Gentile da Fabriano (1423 r, Florencja)

„Pokłon Trzech Króli” to obraz namalowany przez włoskiego malarza Gentile da Fabriano, na początku XV w. Jego tematem jest biblijna scena pokłonu 3 mędrców.

Pięknie został tu ukazany orszak królewski wędrujący przed oblicze Dzieciątka. Całość jest bogata, gwarna i żywa.

Co ciekawego ten obraz nam ukazuje? Jakie ciekawostki się w nim kryją? Czego możemy się nauczyć – spoglądając na to malowidło?

Na pierwszym planie: trzej królowie składają hołd Dzieciątku siedzącemu na kolanach Maryi. Obok stoi Św. Józef i dwie służące. Dalej tłoczy się świta królewska. Na obrazie licznie występują zwierzęta: konie, psy, wielbłądy, małpy i ptaki. Królowie ubrani są w bogate szaty. Ich wiek: starzec, mężczyzna w średnim wieku oraz młodzieniec – symbolizują 3 etapy ludzkiego życia.

W centralnej części obrazu widzimy jednak nie Jezusa, czy Św. Rodzinę; nie szopkę ani żłóbek, ale właśnie trzech króli. Celem malowidła było więc, aby ten, kto spogląda na obraz dostrzegł owe postaci ziemskich władców, oraz ich postawy jakie przyjmują wobec Jezusa, Króla całego świata.

Na tym obrazie to raczej postawa królów, postawa człowieka wobec Boga, człowieka piastującego swój urząd – starego, czy młodego – winna przykuć nasze spojrzenie, by wywołać w nas refleksję.

Najstarszy władca upadł przed Dziecięciem. Uklęknął, zdjął z głowy koronę i czyni głęboki hołd. Król w średnim wieku, stojący obok, jest zgięty w pokłonie; ręką sięga do korony na swej głowie. Ostatni, najmłodszy król stoi wyprostowany, pewny i dumny, w ozdobnej koronie. Czeka, by oddać pokłon; w ręku trzyma dar.

U góry obrazu, w oddali widzimy trzy sceny. Królowie wyszli na wzgórze, dostrzegają gwiazdę. Wsiadają na konie i wyruszają w podróż. Zaraz obok widzimy 2 mężczyzn, którzy napadają z nożem na młodego człowieka. Kto to jest? Nie wiemy. Może to jeden ze stajennych króla, któremu polecono przygotować konie i orszak do wyprawy na spotkanie z Nowonarodzonym Zbawicielem? W takim razie jego podróż skończyła się bardzo boleśnie, jeszcze przed jej rozpoczęciem. Umarł, zanim wspólnie wyruszyli w drogę.

Czasem też tak jest w życiu ludzkim, zwłaszcza w ostatnich jego etapach. Dobra Nowina sprawia, że decydujemy się uczynić krok, by spotkać się ze Zbawicielem – poprzez spowiedź, sakrament namaszczenia, komunię świętą. Chcemy wyruszyć w drogę, ale to przygotowanie zostaje przerwane. Czy radość spotkania z Bogiem się nie spełniła? Niekoniecznie. Bo jeśli ufamy, że stajenny szczerze pragnął owego spotkania, to Bóg zapewne dał mu te szansę po śmierci – i to szybciej niż Trzem Królom!

Przejdźmy dalej. Spójrzmy na nogi najmłodszego króla, ubranego w jaskrawe, czerwone rajtuzy. A właściwie: nie na jego nogi, ale na postać służącego królewskiego, który tam się właśnie „ukrył”. Sługa nachyla się ku nogom swego pana. Sługa zdejmuje panu z jego nóg ostrogi jeździeckie.

Na obrazku powyżej widać króla siedzącego na koniu, w ostrogach właśnie, w orszaku królewskim. Zatem teraz, po przybyciu, zszedł z konia, i paraduje w stronę Jezusa w ostrogach.

Ostrogi służą zazwyczaj do wzmacniania ruchów ujeżdżanego konia. Oznaczają więc pewną formę władzy: kierowania, nadawania rytmu, ujarzmiania, panowania. Ale żaden dobry jeździec, który zna swą wartość, nie będzie chciał jej podkreślać przez swobodne chodzenie w ostrogach.

Spójrzmy na inny fragment obrazu. Ponad głowami ludzi (jakby w oddali) zasiadają na koniu dwie małpy. Są przywiązane do siodła. Ich obecność tutaj to pewna ciekawa symbolika.

O tym, że ktoś „małpuje”, mówimy wtedy, gdy: wygłupia się, popisuje, cały czas udaje; kiedy nie jest sobą, tylko innych nieudolnie naśladuje. Obecność małpy na obrazie, i to w oddali, podpowiada, że do Jezusa zbliżyć się prawdziwie może tylko ten, kto zdecyduje się na porzucenie swoich „małpich” masek: udawania, nieszczerości, kombinowania, głupiej pozy, naśladownictwa. Do Jezusa można się zbliżyć tylko wtedy, kiedy jest się autentycznym, prawdziwym, gdy jest się sobą – choć czasem słabym, grzesznym czy wątpiącym, ale pokornym: sobą. Każda bowiem „życiowa małpa” w obecności Jezusa zacznie się gubić – w słowach, gestach, postawach. Będzie jedynie godna wtedy litości. Bo przed Jezusem każdy fałsz boleściwie się tylko wyostrzy.

Gdy spoglądamy na obraz pozostawia on w nas ciekawe pytania: Dlaczego jedynie starszy król zdjął koronę, by pokłonić się Dzieciątku? Czy król w średnim wieku sięgając po koronę chce ją tylko przytrzymać, by nie spadła, czy wzorem starego króla chce ją zdjąć wobec Jezusa?

Czy tylko stary, doświadczony władca – poprzez gest głębokiego uniżenia – wyczuwa rangę tego spotkania? W jakiej dziś postawie występują wobec Boga ludzie rządzący narodami?

Są gotowi zdjąć z głowy koronę i uniżyć się? Czy zdejmą te symboliczne ostrogi, symbol władzy, udając się na spotkanie ze Zbawcą Świata? Może pozwolą, by przemówili do nich ludzie prości, których bogactwo serca może ich pozytywnie zaskoczyć, i co najważniejsze – pomóc uniknąć śmieszności. Bo każdy król, nie uznający Władzy Boga, będzie wyglądał śmiesznie.

Zapytajmy: Dlaczego sługa stara się niepostrzeżenie zdjąć ostrogi z nóg króla? Wobec Boga nikt nie jest ważniejszy niż On. Każda ludzka władza wobec Boskiej traci swój blask. A akcentowanie władzy ziemskiej tylko jeszcze bardziej pogrąży niepokornego władcę. Z drugiej strony to ludzie prości, niepozorni, mogą ludzi rządzących nauczyć najwięcej – autentycznej, odpowiedniej postawy we wszelakich sytuacjach życia. Nawet ubogi jest bogaty – autentycznością serca.

Została do wyjaśnienia ostatnia ciekawostka. W górnej części obrazu widzimy podróżujący orszak królewski. Jadą konno drogą. W drodze widać wyrwę. Tuż obok leży niewielka kładka, oraz pień z młodą gałązką. Konie spokojnie przechodzą dalej. Po co więc, na drodze, jaką pokonują mędrcy, ten dziwny pieniek z małą gałązką?

Ta dziura w drodze, leżący konar drzewa i mała gałązka – choć tak niepozorne – też mają swój sens. Wyrwa sprawia, że droga dzieli się na dwa odcinki. Symbolizują one dwa światy: Stary i Nowy Testament. Ten, kto nie zauważy owej wyrwy w drodze, może się potknąć, a uważny wędrowiec skorzysta z możliwości przejścia po kładce lub gałązce.

Mała gałązka, odnóżka – to również symbol Jezusa, zapowiadanego w proroctwach: „Wyrośnie różdżka z pnia Jessego, wypuści się odrośl z jego korzeni” (Iz 11) – potomek z Rodu Dawida. To właśnie dzięki Jezusowi, wsparci na Nim, gdy sami kroczymy drogami codzienności – możemy szczęśliwie dotrzeć do celu.

Malarstwo o tematyce religijnej zawsze niosło w sobie cel ukryty – przekazać prawdę, która skłoni do refleksji. Niechaj refleksja nad tym obrazem skłoni nasze serca ku postawie prostoty, szczerości i autentycznego uniżenia serca – wobec Boga, który zna każdego nas. Niech sprawi, byśmy przychodząc do Jezusa zechcieli wyzbywać się nieszczerych, małpich postaw oraz uczyli się rezygnować ze śmiesznych, niepotrzebnych „ozdóbek”, które nijak nie podniosą rangi i znaczenia naszemu przybyciu do Pana. Niechaj to Jego obecność nas ubogaca. AMEN.

 

© Ks. Roman Siatka MSF

Wpisz swój komentarz - uzupełniając poniższe pola (opublikujemy je po zatwierdzeniu p/moderatora)